Co u mnie ???
Teraz wiem, co to znaczy brak diagnozy, regres po raz kolejny, operacja, która niosła nadzieję dała złość i żal….
Najpierw problem z piszczelowym tylnym lewym rekonstruowanym w 2016…przerwa ponad dwa miesiące nic nie dała…w międzyczasie nasilenie objawów tężyczki i problemy z biegunkami…No gdyby tego było mało na densytometrii wyszła osteoporoza w odcinku lędźwiowym…
Po pół roku kolejny problem …tym razem ,,poszła” prawa kość strzałkowa…też w badaniach laboratoryjnych niewyjaśniona hemochromatoza…
Sory, odmowa przyjęcia na oddział, a nawet w jednej z adnotacji rozpoznanie:
,,Inne nowotworowe choroby krwi”…

Osteotomia obydwu kości strzałkowych w sierpniu 2026r po reoperacji stopy w czerwcu miała być ,,ukojeniem” choćby dla układu narządu ruchu….bo wstępna diagnoza kolejna dystonii biegacza nie napawała optymizmem, ale walczę do końca… Byle nie walczyć z wiatrakami…
Miałam wrócić do truchtu po miesiącu, a tu po 9 tygodniach próba 500 m skonczyła się bólem prawej piszczeli i lewego ścięgna piszczelowego tylnego…

Dojście do kibelka stawało się wyzwaniem….Ratowałam się ,,antygrawitacją”, rowerkiem rehabilitacyjnym bez obciążania, ale uwierz mi, że o krok od ,, przepaści „ i kryzysu psychicznego….
Co dalej ???
Czeka mnie diagnostyka na oddziale neurologii pod koniec listopada oraz pod koniec stycznia oddział chorób metabolicznych….
W międzyczasie muszę zrobić kolejne dwa rezonanse podudzi…

Głęboko chcę wierzyć, że wyjdę z tego, a moja historia będzie dla innych inspiracją.
Wiele już wiem o tężyczce utajonej i wiem, że to objaw …chyba mam już większe doświadczenie niż niejeden lekarz w tej kwestii, więc jeśli mogę jakoś wskazać drogę zapraszam.
Niebawem więcej napiszę o tym co dalej…
Tymczasem będę dla Was bardziej online, choć nie ukrywam,że brakuje mi już prowadzenia zajęć , swobody ruchu i ….biegania.
Nadal mam misję, by uzdrawiać INNYCH PRZEZ RUCH!!!
Ciąg dalszy nastąpi….
https://zrzutka.pl/6w5rrt


